fbpx

<p align=”JUSTIFY”>Pierwsza tura wyborów prezydenckich już za nami. Skład drugiej tury raczej nikogo nie dziwi i był do przewidzenia już na początku kampanii wyborczej. Co zaskakuje to trzeci wynik muzyka, a obecnie i polityka Pawła Kukiza. Zdobycie 20,8% głosów przez kandydata, w którego programie był jeden jedyny postulat, wywołało niemałe zamieszanie zarówno wśród politycznej opozycji, jak i mediów.

Jednomandatowe okręgi wyborcze

Przez kilka ostatnich dni to właśnie one były osią walki kandydatów w drugiej turze wyborów. Komorowski – nasz dzielny Pan Prezydent – korzystając z fali postanowił poślizgać się po Kukizie. Dumnie ogłosił, że za JOWami był jeszcze w kołysce i zasypał społeczeństwo wnioskami, projektami postulatami. Wszystkich nie przeliczyłem, bo po pierwszym – ogłaszającym referendum w sprawie JOW – kulając się ze śmiechu przestałem liczyć dalej. Mimo, że koniec końców moja kariera na wydziale Prawa i Administracji była krótka i burzliwa, to jednak wykłady z prawa konstytucyjnego, dzięki zdolnościom dydaktycznym prof. Witkowskiego, chłonąłem w całości. Dzięki temu właśnie po słowach Pana Prezydenta zapaliło mi się czerwone światełko ostrzegawcze, sugerujące mi, że jestem nabijany w butelkę (konkretniej w JOWy).

Wspomniane światełko było również zaczynem tegoż artykułu, który początkowo miał opisywać jak nierealny i oderwany od rzeczywistości prawnej jest pomysł Pana Prezydenta. Dziwnym zrządzeniem losu wspomniany prof. Witkowski (którego mam zaszczyt posiadać w gronie znajomych na Facebooku), opublikował link do artykułu, który zrobił za mnie robotę. Dlatego tym wszystkim, którzy chcą zweryfikować słowa Pana Prezydenta polecam artykuł Dlaczego w obecnym stanie prawnym referendum nt. JOW nie może się odbyć?. Sam zaś postanowiłem skupić się na tym co naprawdę oferują nam panowie Kukiz i Komorowski (a wcześniej Tusk i inni). Czym są JOWy w ich wydaniu a czym mogłyby być.

Jednomandatowe okręgi wyborcze – system dwupartyjny wprowadzany od kuchni.

Komorowski w swoich zapowiedziach co prawda milczy na temat konkretnych rozwiązań, jednakże poruszając kwestię opiera się na woli wyborców Kukiza. Stąd by dowiedzieć się, którą z możliwych konfiguracji JOW, chcą wprowadzić trzeba cofnąć się do źródła. Szybki rzut oka na przewodnik po JOW znajdujący się na stronie kukiz.org (strona niestety usunięta) i wszystko jasne. Wzorem dla obu panów jest model brytyjski a konkretniej najprostszy modej JOW czyli ordynacja większościowa.

Wbrew temu co twierdzi autor przytoczonej wyżej ulotki nie jest to rozwiązanie „mlekiem i miodem płynące” a sama ordynacja niesie za sobą wiele zagrożeń ustrojowych.

Jednomandatowe okręgi wyborcze – Analiza SWAT.

By lepiej zobrazować ten system wyborczy i jego wpływ na rzeczywistość polityczną posłużę się podstawowym narzędziem analizy biznesowej – analizą SWAT. (na postawie artykułu w Wikipedii)

Mocne strony JOW (Strength) i Szanse (Advatages)

  • wiadomo, kto reprezentuje dany okręg wyborczy,

  • umożliwia wybór pomiędzy ludźmi i ocenianie dokonań indywidualnych kandydatów (choć w praktyce nie ma to większego wpływu na wynik wyborów),

  • podtrzymuje powiązanie reprezentanta z jego wyborcami,

  • daje szansę na wybór popularnym niezależnym kandydatom,

  • pozbawia partie skrajne i populistyczne wpływu na władzę,

  • korzystnie wpływa na tworzenie się klarownej większości w parlamencie,

  • opozycja w parlamencie jest z reguły silna i konkretna – patrzenie władzy na ręce,

  • łatwe do zrozumienia reguły gry zachęcają do głosowania,

Słabe strony JOW (Weaknesses) i Zagrożenia (Threats)

  • dwubiegunowość systemu (skupianie głosów przez dwie najpopularniejsze opcje polityczne),

  • prowadzi ona do zjawiska tzw. „głosów straconych” (zwycięzca bierze wszystko),

  • wymuszenie głosowania na najpopularniejsze opcje jako jedynej racjonalnej możliwości,

  • wzmocniona tendencja do głosowania partyjnego,

  • rzadko udaje się zwyciężyć kandydatom niezależnym,

  • dwubiegunowość systemu – wyklucza mniejszości światopoglądowe i etniczne z realnego wpływu na władzę,

  • w większym stopniu wyklucza kobiety z parlamentu,

  • ‚regionalizacja poparcia’ – pewne regiony w kraju stają się ostoją jednej opcji politycznej,

    • system nie zawsze odzwierciedla spadek zaufania opinii publicznej do polityków,

    • łatwość manipulacji obszarem okręgów w celu ‚wykreowania’ korzystniejszych okręgów dla partii rządzącej,

  • bardzo ciężko jest odsunąć partie systemu dwubiegunowego od władzy, przez co dochodzi do wyboru typu ‚mniejsze zło’ – poczucie obywateli, że ich głos jest nieważny, jest wzmocnione, przez co notuje się z reguły niższą frekwencję wyborczą niż w systemach proporcjonalnych

Jak widać system ten ma więcej wad i zagrożeń niż zalet i szans. Dodatkowo skalę potęguje ich waga, a w szczególności zagrożenie polaryzacją sceny polityczne pomiędzy PO i PiS, czyniąc Polskę prawicowym bastionem na wiele kolejnych lat.

Nabici w JOW

Pisząc ten artykuł niestety tworzę go z perspektywy osoby również nabitej w JOWy. Dla pełnej jasności do 2013r. byłem wręcz zagorzałym zwolennikiem wprowadzenia jednomandatowych okręgów wyborczych. Niestety rzeczywistość zweryfikowała moje poglądy. Robiąc przegląd organizacji, które do niego nawołują zauważyłem, że wszystkie znalezione bez wyjątku optują za rozwiązaniem cementującym dotychczasowy układ polityczny. Uważając opisywane rozwiązanie za jedyne właściwe zapominając o innych, nie wymagających kombinowania przy konstytucji i dających obywatelom większy wpływ na sprawowanie władzy.

Nie podejrzewając Pawła Kukiza o złe intencje zauważam, że agitowanie za tym rozwiązaniem przez urzędującego Prezydenta, jest mu i popierającej go opcji politycznej wyraźnie na rękę, a głos „oburzonych” służy do realizacji jednego celu – przedłużenie władzy Platformy Obywatelskiej o kolejne lata przy jednoczesnej eliminacji mniejszej politycznej opozycji a szelkie działania zaś są ewidentnie pro systemowe.

Ordynacja preferencyjna – skuteczna alternatywa dla obecnego systemu władzy.

Kończąc, by nie być pustosłownym, chciałbym przedstawić alternatywę dla obecnego systemu, która w przeciwieństwie do wynoszonych na ołtarze JOWów może skutecznie zagrozić obecnemu systemowi politycznemu.

Rozwiązania poszukałem najdalej chyba jak to może być – w odległej Australii. Funkcjonujący tam wyborcza ordynacja proporcjonalnego głosu alternatywnego, zwana niekiedy ordynacją preferencyjną łączy zalety JOW i ordynacji proporcjonalnej, eliminując przy tym większość wad obu systemów. Jako przedstawiciel nowoczesnej lewicy najbliższy czas mam zamiar poświęcić na propagowanie tego rozwiązania przy jednoczesnym wskazywaniu alternatyw w innych aspektach życia społecznego.

Dodaj komentarz

%d bloggers like this: